| Ratunkowa
kamizelka pneumatyczna. Maciek
Sobolewski
27.10. 2005 00:14:08 +0200
na grupie prz w wątku "Kamizelka pneumatyczna "
opisal swoje doświadczenia:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Witam!
Dzisiaj miałem okazję wziąć udział, może nie w kursie ITR, ale w jak myślę, równie ciekawym doświadczeniu. Jak niektórzy z Was wiedzą, od kilku lat na jachtach stosuję pneumatyczną kamizelkę asekuracyjną połączoną z pasem bezpieczeństwa. Ustrojstwo jest lekkie, niezwykle wygodne, nie krępuje ruchów. A i możliwość wpięcia się do jachtu z pomocą „wąsów” pomocna jest niezwykle. Faktem jest natomiast, że zawsze miałem pewne opory przy stosowaniu tego wynalazku: jakieś zawleczki, napełniane komory, naboje, tabletki zwalniaka hydrostatycznego; przecie całość nie może działać!!! Dodatkowo, w lutym 2004 skończyła się ważność atestu (ważnego 2 lata), a nowego jakoś nie było okazji zrobić. Tym czasem zdarzyła się okazja, by przetestować moją kamizelkę (wraz ze mną w charakterze medium testującego :-) w warunkach laboratoryjnych, czyli basenowych. Na wrocławskiej AWF powstaje obecnie referat, w którym zostaną omówione wady i zalety takiego sprzętu, możliwości jego stosowania, szybkości działania i inne właściwości. Całość zostanie okraszona zdjęciami i filmami właśnie dzisiaj na basenie wykonanymi. Po publikacji, być może uda się całość (lub chociaż fragmenty) udostępnić (na sali-ho na ten przykład). Ja tym czasem chciałbym się podzielić kilkoma wrażeniami i obserwacjami z godzinnej zabawy. Przede wszystkim: Działa!!! Jest skuteczne!!! Zwiększyło się gwałtownie moje zaufanie do kamizelki jako sprzętu ratującego życie. Chociaż i tak wolałbym stanowczo nigdy w praktyce nie sprawdzać. W teście wzięły udział 4 osoby wyposażone w 4 rodzaje (4 typy / 4 producentów) kamizelek. Dwie kamizelki (w tym moja) wyposażone były w zwalniak hydrostatyczny, dwie zaś wymagały ręcznego zwolnienia zawleczki. Całość filmowana była z kilku kamer (w tym pod wodą) i obficie fotografowana. By dało się porównać parametry kamizelek, pławiliśmy się wyłącznie w kąpielówkach, bez sztormiaków. Materiał video posłuży do dalszej analizy. Tak więc ubrany w dokładnie dopasowaną i zapiętą karabinkiem kamizelkę skoczyłem ze słupka na „bombę”. Głębokość wody około 3m. Zanim kamizelka zadziałała, opadłem na dno basenu. Ponieważ wedle życzenia prowadzącego miałem się zachowywać bezwładnie, na dnie zacząłem się już zastanawiać, jak długo mam tam leżeć :))). Na szczęście po kilku sekundach (nie wiem, jak długo - zostanie to na filmie dopiero dokładnie zmierzone), kamizelka się otworzyła i bardzo szybko (ale nie „wybuchowo”) napełniła dwutlenkiem węgla. Na powierzchnię (ciągle starając się nie wykonywać żadnych ruchów) wypłynąłem twarzą do góry. Napełnione komory zrobiły się bardzo sztywne i na tyle dobrze przylegające, że samo zapięcie pasa nie było już potrzebne. Bez rozszczelnienia komór praktycznie nie da się tego ściągnąć - samo nie spadnie. Z pływaniem do przodu były problemy. Zdecydowanie łatwiej było płynąć tyłem. Po doświadczeniu, złożenie pasa (kamizelki) i przygotowanie urządzenia napełniającego do działania zajęło mi około 10min. Inne urządzenia w czasie prób zachowały się podobnie. Kolejnym doświadczeniem było porównanie kamizelek klasycznych, wykonanych z miękkiego materiału wypornościowego (100kg). Tu wszystko przebiegło bez niespodzianek. No, prawie. Mianowicie ja wypłynąłem twarzą do góry, natomiast kolega w takie samej kamizelce wypłynął twarzą w dół. Sprzęt nie wykazał najmniejszych „chęci” do odwrócenia pacjenta do pozycji bezpiecznej. Na koniec, niejako poza konkursem, sprawdziłem działanie kamizelki w chyba najciekawszych (dla mnie) warunkach: ubrałem się w bluzę i spodnie z polaru, gustowne niebieski gumowce, a na to wszystko pełny morski sztormiaczek dokładnie zapięty. Skok ze słupka, około 1m nad wodą. Tym razem nie doleciałem do dna basenu. Sam sztormiak zadziałał jako kamizelka. Pod spodem utworzyły się poduszki powietrzne. Największa na plecach. Kiedy kamizelka się otworzyła, wypłynąłem głową w dół. W pozycji raczej stabilnej. Gdybym wcześniej dostał w łeb np. bomem, pewnie bym się na plecy sam nie odwrócił. Zresztą ruchy w wodzie też były utrudnione. W sztormiaku pozostało dużo powietrza, które wypychało wszystkie części do góry, łącznie z kończynami bezradnie bełtającymi wodę. By się odwrócić, trzeba mieć siłę na kilka energicznych i świadomych ruchów. Osobnik zamroczony lub np. w hipotermii raczej sam się nie odwróci. Po odwróceniu na plecy, mogłem sobie leżeć długo i bezstresowo. By się przemieszczać, najlepiej było pracować nogami jak do żabki. Kolejnym zaskoczeniem było wychodzenie z basenu po drabince. Całość stroju okazała się pioruńsko ciężka i krępująca ruchy. Po wygodnej drabince basenu, z wodą na wysokości krawędzi basenu, wyszedłem bez problemu. Natomiast
zupełnie nie widzę możliwości samodzielnego
wydostania się na jacht. Bul bul, I dla Was też. Maciek Poniżej zamieszczone są wybrane głosy z dyskusji jaka wywiązała się po poście Maćka. On
27 Oct 2005
00:33:27 +0200, Janusz Zbierajewski: Maćku, Brawo! Opisz to wszystko
jak najdokładniej. Mam nadzieję, że
"Sail-ho" nie pożałuje To, co opisałeś - dostaje moją sygnaturkę BNT (bardzo na temat!) Pozdrawiam -------------------------------------------------------------------- On Thu, 27 Oct 2005 10:30:11
+0200, "waalky": Maciej Sobolewski napisał(a): /ciach/ "Doswiadczenie"
podobne do drugiej czesci opisu,
czyli plywanie w ubraniu, W pelni zgadzam sie
z Twoim zdaniem na temat samodzielnego
wychodzenia na Dzieki za opis.
Chetnie kiedys przeczytam calosc. Pozdrawiam - Andrzej Walczak ---------------------------------------------------------------------- On
Thu, 27 Oct 2005
15:30:58 +0000 (UTC), Tomasz
Chodnik : waalky pisze, ze Maciej
Sobolewski
pisze: i to nie tylko ze stresu, zmeczenia, przemoczenia. W
2000r, na Oceani, wraz ze stadkiem naukawców, wziąłem udział
w kąpieli w morzu
z okazji przekroczenia 80 oN. Pływaliśmy w piankach
„survivalach”, ja w HH (z
mostka), naukawcy w Aquatach. Zanurzenie w tym choćby ręki się nie udaje,
wypór, zero szans. Pływaliśmy za
skutecznie, były
nawet miniwyścigi,
wygrałem (choć marnie pływam), bo użyłem styl stosowany w rehabilitacji
bólów
pleców, skrzywień i wad kregosłupa, czyli na plecach, nogi
jak w żabce, łapy
jak w motylku. W piance gęba
się nie zapada jak w tym stylu bywa normalnie bywa i jest łatwiej.
Probowanie
inaczej jest pomyłką. Jeden
z naukawców, który nie ścigał się, jak mu się
znudzilo, chciał wyjść wcześniej
i nie dał rady. To nie było w akcji ratunkowej, był suchy, zdrowy,
trzeźwy,
niezmęczony, miał ok 50lat, był jako-tako sprawny, ciut, ale nie
wyjątkowo
utyty. Miał pomoc moją i łapy kilku chlopa z pokładu - bez skutku.
Musial byc
wyciągany żurawikiem, jak włok. Z reszty mn.więcej połowa
wylazła
samodzielnie, bez żurawika. Dało mi do myslenia. Tomek ------------------------------------------------------------------------ On Thu, 27 Oct 2005 17:55:10
+0200,
"Budda": Maciej
Sobolewski napisał(a): Ciekawe
jak by się zachowała przy
fali - zakładam, że przejście fali Pozdrawiam
On Thu, 27 Oct 2005 22:01:49
+0200, "Maciej
Sobolewski" : >
Ciekawe jak by się zachowała
przy fali - zakładam, że przejście fali Wiesz,
odnieśliśmy (zespół testujący
:-) wrażenie, że generalnie to tak, jak ---------------------------------------------------------------------------------- On Thu, 27 Oct 2005 19:29:55
+0200,
Bartosz : Miałem
przyjemność brać udział w
ćwiczeniach wspólnie z SAR. Woda
była zimna a kombinezon ciekł
zamkiem w czasie ruchów... prosto w Statek
holował nas za sobą potem
przy burcie. Gasić ciężka piana się nie Pozdrawiam ------------------------------------------------------------------------------------
On Thu,
27 Oct 2005 20:45:25 +0200,
Waldemar Frankiewicz: Maciej Sobolewski
napisał(a): Witaj:) Jeszcze
raz dzieki :) ------------------------------------------------------------------------------------------ Ostatnio
jakos tanio widzialem w
Bakiscie.pl . Piotr Berliński ------------------------------------------------------------------------------------------ On Thu, 27 Oct 2005 21:29:30
+0200,
"Janusz Drozd" <j.drozd@neostrada.pl> : Użytkownik "Piotrek
Berliński" napisał w wiadomości Polecam
Harkness. Można ściągnąć
przez Smarta, choć drogie. Wąsy
sam P Ozd Dr awiam Janusz kzposejdon.hml.pttk.pl/------------------------------------------------------------------ On Thu, 27 Oct 2005 05:51:32
+0200,
Marcin Kantorek : Maciej Sobolewski
napisał(a): Maćku!
Dziękuje Tobie za opis na
gorąco i wszystkim Wam za calosc. Czy Marcin 'Cypis' Kantorek http://www.syDINO.republika.pl/Wszyscy czekamy na resztę. |