-
golonka,
- sól,
- pieprz,
- ziele angielskie,
-liść laurowy,
- kminek,
|
Wizyta
w
sklepie
mięsnym przed lub po "wejściu w kanały" (tam kupujemy odpowiednią ilość
golonki). Po przygotowaniu łódki do przejścia przez kanały
"golona do
gara"
załoga na dek opalać się, kuk do garów a sternik pilnuje
steru i w razie
potrzeby ostrzega przed robiącymi duże fale. Podróż przez
kanały
zajmuje
(na małym pyku, czyli tak jak lubię) około 1 h to jest dość dużo czasu
aby nasza golonka odpowiednio doprawiona (pieprz, sól itp.)
doszła do
stanu
w którym nie powinna ulec zepsuciu. Kanały pokonane tak więc
"gary
precz"
i rozglądamy się za jakimś miejscem do biwakowania (czytaj
biesiadowania).
Gdy je znajdziemy golonka do gara i gotuje się dalej. W tym czasie
część
załogi zajmuje się pracami bosmańskimi(dzień bez nich to dzień
stracony)
a reszta do lasu po chrust na ognisko. Wieczorem przy ognisku lub
grillu
(jak kto woli) nasze ugotowane goloneczki opiekamy tak aby stały się
chrupiące.
Należy zadbać jeszcze o odpowiednią iloś piwa i biesiada gotowa. Palce
lizać. Gorąco polecam. |