Potrzebne będą:
- garnek 5-6 litrowy,
- 6-8 dużych cebul,
- pół kostki masła,
-liście bobkowe,
-sól,
-pieprz
-oraz wcześniej przygotowane grzanki.
"Grzanki"
przygotujemy w ten sposób, że dzień wcześniej, albo
nawet przed rejsem, pokroimy zwyczajną bułkę w kostkę albo w plastry
(jak kto lubi) i wysuszymy na kamień. |
Z pewną taką
nieśmiałością przedstawiam ten
przepis.
Jest to prawdopodobnie staropolski (właściwie chłopski a co za tym
idzie
powinien trafiać na królewskie stoły ;) przepis na "coś" z
niczego.
Przyrządzenie tej zupy jest
trudne i łatwe zarazem. W
głównej mierze zależy od cierpliwości, odporności na zapach
cebuli i w
przypadku żeglarstwa morskiego, stanu morza ;). Ma jednak tę zaletę ,że
jest potrawą niebanalną, w smaku oczywiście.
Do dzieła. (albo: do
garów)
Cebule kroimy w
kostkę i do gara
razem
z połową kostki masła. Dodajemy pieprz (takie porządne 2 szczypty),
dużą
łyżkę "jarzynki", 2-3 listki bobkowe, trochę solimy . Na
bardzo małym ogniu
(cebula
nie ma prawa się przypalić!!!), często mieszając dusimy (koniecznie pod
przykryciem) cebulę, nie mniej niż 30 minut. (gdyby cebula zaczynała
się
przypalać należy dolać 1/2 szklanki wody). Podkreślam, cebula nie może
się przypalić a jedynie zeszklić, udusić. Do uduszonej cebuli dolewamy
3,5-4 litrów wody i dalej na małym ogniu gotujemy zupkę
przez około 2
godziny.
Po ugotowaniu do głębokich talerzy wysypujemy grzanki i zalewamy je
zupą.
Gotowe. Smacznego. Potrawa dla 5-6 osób.
Zupa cebulowa konsystencją
powinna przypominać coś w
rodzaju flaczków.
Prawdopodobnie zamiast grzanek
można użyć ziemniaków
ale nie próbowałem.
|