Bez 2 i morze , czyli nowicjusze na slonym
Zamieszczone na grupie p.r.z 12 sierpnia 2007 18:57:52 +0200 przez  Sławka Czerwika w wątku: "Bez 2 i morze , czyli nowicjusze na slonym.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------  

Jeszcze dwa miesiące temu , kiedy pierwszy raz w życiu stanąłem na pokładzie jachtu , wody morskie były dla mnie czymś bardzo odległym i nierealnym .
Teorii żeglowania nauczyłem się z książek i czytając forum internetowe . Dwa  miesiące temu wszedłem na pokład, własnoręcznie wyremontowanego, BEZ 2 i  rozpocząłem samodzielna naukę na jeziorze Turawskim . Pływam z moją dziewczyna Asią , dla nas nowicjuszy każdy dzień na wodzie jest pasjonujący i niesie nowe wyzwania .
Coraz częściej rozmawialiśmy z Asią o morzu i zastanawialiśmy się czy nasz mały Bezik dalby sobie rade z morskimi falami . Szkoda jednak tracić czas na rozmyślania i marzenia , tydzień temu zapakowałem BEZ 2 na przyczepkę i pojechaliśmy z Opola do Pucka . Tak zupełnie bez planów i wcześniejszego rozeznania . Ech tam , raz się żyje , jak się nie uda zwodować jachcika to potraktujemy go jak przyczepę campingowa i skorzystamy z plaż .
W Pucku łatwo trafiliśmy do portu jachtowego i z dusza na ramieniu poszedłem porozmawiać z Bosmanem . Bosman okazał się być bardzo sympatycznym człowiekiem i meleksem zawiózł nas na keje by pokazać nasze miejsce miedzy Y bomami . Opłaciłem pobyt za tydzień . Zwodowaliśmy Bezika na slipie i za chwile nasz jachcik kołysał się na fali .

Pierwszy dzień upłynął nam na rozmowach z rybakami i żeglarzami . Chciałem  dokładnie dowiedzieć się jakie panują w portach zwyczaje , jak mam wchodzić do portu , jak są oznaczone sieci rybackie i jak je omijać . Obserwowaliśmy tez uważnie manewry jachtów . Czytałem dużo o chorobie morskiej i trochę z niepokojem przyglądałem się jak nasz jachcik szarpie się z cumami i kołysze. Zdecydowaliśmy się jednak spróbować spać w takim tańcującym Bezie , jeśli nie będzie to możliwe to szukamy kwatery w Pucku . Była godzina ósma
wieczorem , położyliśmy się na kojach i okazało się , ze mimo amplitudy kołysania ponad pół metra nie wypada się na podłogę . Zasnąłem natychmiast . Rano o ósmej obudziły mnie pluskania kormoranów , spaliśmy równo dwanaście godzin !

Prognoza pogody na ten dzień była wprost wymarzona dla nowicjuszy , szybko wypłynęliśmy z portu i manewrowaliśmy blisko plaż , kilkakrotnie sztrandowalismy . Należy tylko omijać wyznaczone kąpieliska bo tam jest zakaz pojawiania się sprzętem pływającym .

Tak właśnie wyobrażałem sobie pływanie po morzu BEZem 2 ale szybko zaczęła nas interesować widoczna z daleka sąsiednia miejscowość. Postanowiliśmy tylko podpłynąć trochę dalej w morze żeby zobaczyć ja bliżej no i jakoś tak znaleźliśmy się w Swarzewie przy pomoście :P. Zaczęliśmy zwiedzać zatokę maleńkim bezikiem , popłynęliśmy do Rewy, zwiedziliśmy zamek w Rzucewie ale niestety nie udało się nam dopłynąć do Chałup i Kuźnicy. W połowie drogi do Chałup wiatr zmienił się na polnocno-wschodni 4B , halsowaliśmy uparcie kilka godzin ale niestety nie dało się pójść ostro na wiatr bo fala wyrzucała bezika w gore i uderzał później mocno dnem w następna . Wiatr mimo prognozy wzmagał się i mając już Chałupy bardzo blisko podjęliśmy decyzje poddania się . Powrót baksztagiem na rozfalowanym morzu przy wietrze 8 m/sek w porywach ponad 10 m/sek dostarczył nam mocnych emocji, wszystkie atrakcje wesołego miasteczka mogą się schować :).

Następna próba osiągnięcia Chałup zbiegła się z Mistrzostwami Polski Delphi 24 , chciałem ominąć trasę mistrzostw szerokim lukiem płynąc wzdłuż brzegu ale na wysokości Wladyslawowa natknęliśmy się na bardzo gęsto rozłożone sieci rybackie i musieliśmy znowu zawrócić . Chałupy pozostały nie zdobyte ale żeglowaliśmy blisko trasy regat i mięliśmy okazje przyglądnąć się najlepszym , do portu wpłynęliśmy razem z Delphiami .

Tydzień żeglowania upłynął nam bardzo szybko , morze nas zafascynowało swoim urokiem i wrócimy tam większym jachtem .

Okazało się , ze BEZ 2 radzi sobie na morzu przy wietrze do około 4B . Niestety musze się przyznać , ze łamaliśmy trochę przepisy i odpływaliśmy od brzegu ponad 2 mile morskie ale to wina niedoświadczenia i pięknej pogody.  *)

pozdrawiamy
Sławek Czerwik i Joanna Krysta  

/wk -  cały akwen Zatoki Puckiej jest akwenem treningowym i żadnych przepisów nie łamaliście/