Ustatkowałem się
Zamieścił  na grupie p.r.z  19 Maja 2009 17:23:10 +0000 (UTC), "Szymon Gorski " <szgorski@gazeta.SKASUJ-TO.pl> wrote: w wątku: "Ustatkowałem się" 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------  
Oto krótki opis mojego "ustatkowania":
Nie wiem czy to nazwa czy cena sprawiła, że postanowiłem ją posiąść( łódkę oczywiście).
Przeglądając blocket.se natrafiłem na tą niewielką jednostkę. Natychmiast
starałem się nawiązać kontakt z właścicielem, co nie było wcale takie proste.
Okazało się bowiem, że Arne nie mówi ani po angielsku ani po niemiecku ani w
jakimkolwiek chrześcijańskim języku oprócz szwedzkiego.
Z pomocą przyszedł mi Mr. Google-tłumacz (lepiej tłumaczy z angielskiego na
szwedzki niż z polskiego na szwedzki)
W lutym, tydzień po nawiązaniu kontaktu już byłem obejrzeć moją jak miałem
nadzieję ślicznotkę.
Niestety jej pierwotny wdzięk to była już pieśń przeszłości ale i tak
wzbudziła moje pożądanie na tyle, że postanowiłem ją kupić.
No i  można powiedzieć, że się ustatkowałem :)
Gaia to jacht wyprodukowany w Szwecji, klasa IW 23.
Długi jak sama nazwa wskazuje na 23 stopy, może zabrać na pokład cztery osoby-
tyle ma koi. Ma kuchenkę, prostą instalację wodną, elektryczną , kibelek
chemiczny i przepastną bakistę rufową.
Ożaglowana jest jako slup bermudzki, do nawigacji mam ręczny GPS oraz kupiłem
dobre mapy na całą trasę, bowiem uważałem, że Gaia powinna przypłynąć o
własnych siłach.
Chyba podwoiłem :) jej wartość kupując dodatkowe wyposażenie, tzn kopas,
UKF-kę, światełka nawigacyjne i jeszcze parę innych dupereli.
Przyjechaliśmy w sobotę do Nordön i jak wcześniej było to umówione z Arne
jacht kołysał się przy nabrzeżu.
Pierwotny plan by wypłynąć już w sobotę spalił na panewce, gdyż okazało się,
że przygotowanie jachtu do rejsu zajęło nam więcej czasu niż przewidywaliśmy.
Pierwszego dnia po przepłynięciu około 15 mil(pod wieczór wiatr ucichł
zupełnie) zatarł się pożyczony silnik.
Na szczęście stało się to około dwóch kabli od małego klubowego porciku
Hasteviken.
W dobie netu życie jest łatwiejsze. Rano rzuciłem się więc w sieć i po chwili
znalazłem ofertę sprzedaży silnika. Mieszkający w Goteborgu Szwed był ok,
zgodził się nawet dowieźć silnik do portu. Problem polegał na tym, że musiałem
dostać sie do banku a do najbliższego przystanku szliśmy prawie godzinę. W
końcu zajęło to nam tyle czasu, że Szwed zgarnął nas sprzed banku i wraz z
silnikiem odstawił do porciku, gdzie z drżeniem burt już czekała na nas Gaia.
Nowo wyposażona ruszyła z kopyta i do wieczora zrobiliśmy prawie 30 mil( na
silniku wyszliśmy tylko z mariny).
Po drodze w szkierach Goteborga towarzyszyły nam wspaniałe widoki,
niezmierzone rzesze ptactwa wodnego oraz foki.
Wieczór przyniósł silną burzę którą na szczęście sztormowaliśmy w zaciszu
gościnnego Kullavik Hamn, popijając ciepłą herbatę.
Następną dobę spędziliśmy przeskakując jednym ciągiem i do tego "na motyla"
Kattegat,  docierając do Helsingborga.
Już cieszyliśmy się, że jak dalej tak pójdzie to zdecydujemy się na przeskok
Bałtyku też bez przerwy.
Jednak po południu wiatr zaczął tężeć, fala urosła do około 1,5 m a do tego
duńska stacja brzegowa nadała sygnał "Mayday Relay" o naszym zaginionym kutrze.
To była ta kropelka która zdecydowała, że postanowiliśmy zawinąć do duńskiego
portu Rodvig.
Gdy podchodziliśmy po dwóch godzinach do portu wiała już regularna szóstka i
zafalowanie było jeszcze większe. W porcie cumy odebrał od nas skipper
niemieckiego jachtu a gdy kończyliśmy klar pokładu przyniósł przygotowany
przez siebie ciepły posiłek. Na szczęście lokalna tawerna była jeszcze otwarta
i mogliśmy zrewanżować sie kufelkiem piwa, a w zasadzie kilkoma.
Następnego dnia (o 0100 )dotarliśmy do Glowe na Rugii wchodząc do portu przy
jeszcze silniejszym wietrze niż wczoraj. A później  znowu spędziliśmy całą
dobę na morzu żeglując jednym halsem do Świnoujścia a od Świnoujścia do
Lubczyny na silniku bowiem wiatr zanikł . Lubczyna to porcik który otrzymał
unijne dotacje na rozwój infrastruktury i już wiele zrobiono. Myślę, że moja
łupinka znalazła przytulne miejsce.
"Ubi tu Gaius ibi ego Gaia"

Szymon