Paralotnia jako żagiel


O pędnikach kite i glide słow kilka.
  
Pisane 7.11.1999 roku.
     Pędniki latawcowe (kite) i paralotniowe (glide) mogą być wykorzystywane jako napędy różnych pojazdów  lądowych i wodnych. Myśli się  nawet o napędzie statków o wyporności kilkuset tysięcy ton. Kamiński w swoim marszu na nartach przez Antarktydę do bieguna południowego miał używać pędnika latawcowego (kite). Był wyposażony w pędnik o stosunkowo dużej powierzchni (wyczynowy) i nie był w stanie go opanować.  Mało brakowało a próby jego użycia mogły dla niego zakończyć się bardzo źle. Panowanie nad pędnikiem nie jest wcale sprawa prosta. Pędniki kite i glide na świecie rozwijają się b. dynamicznie w rożnych dziedzinach. Od zabawy poczynając kończąc na bardzo specjalistycznych i  profesjonalnych zastosowaniach.
    Już pisałem na grupie o moich eksperymentach ze Sportina595 chodzącą na kursach pełnych o 30-40% szybciej niz. pod tradycyjnym  ożaglowaniem. A powierzchnia pędnika wynosiła tylko ok 11mkw. A wcześniej jeszcze o żegludze na Gidze holowanej przez spadochron (lekko zmodyfikowany) pilotowany przez człowieka pod nim podwieszonego. Piękna sprawa.
 
Pędniki typu glide lub kite są jedynymi gdzie siła aerodynamiczna na "żaglu" nie wtłacza kadłuba w wodę a wprost przeciwnie, kadłub jest wyciągany z wody. Dlatego pędniki te mają  potencjalnie bardzo duże możliwości.
 
   Co obecnie stanowi przeszkodę w ich szerokim stosowaniu w żeglarstwie?
Po pierwsze,  konserwatyzm naszego środowiska.  Jacht żaglowy musi mieć maszt. 
Po drugie,  przepisy różnych klas, które dosyć precyzyjnie definiują co to jest żagiel.  
Po trzecie, wymagane są inne kwalifikacje do obsługi takiego pędnika.
  
W ostatnich regatach Sydney - Hobart kilkadziesiąt jachtów straciło maszty,  Dla wszystkich jest oczywiste ze istnieje konieczność wyposażenia jachtów w ożaglowanie zapewniające możliwość dotarcia do portu schronienia po utracie masztu.  Moim zdaniem: 
W grę wchodzi tylko pędnik kite.

TheRace - Race2000
    W regatach Race2000 jest niepowtarzalna okazja żeby taki pędnik zastosować.  Trasa wymarzona, "zawsze"  z wiatrem i instrukcja żeglugi nie zabrania.  Jacht z pędnikiem kite nie musiałby być takim mastodontem żeby mieć szansę na wygranie. Mniejszy jacht to mniejsze koszty.
    Polski  team na Race2000  boryka sie trudnościami finansowymi.  Jak juz wiadomo,  ze względu na koszty nie będzie budowany nowy 36metrowy katamaran, super-jacht jak był reklamowany. Paszke kupił kilkunastoletniego sławnego "Explorera". Będzie to najmniejszy jacht startujący w tych regatach.  Czy ma w tych regatach szanse. Wyraźnie należy sobie powiedzieć że niewielkie. Niekonwencjonalne podejście do sprawy i zasosowanie pędnika  kite na kursach pełnych szanse by zwiększyło zdecydowanie. Tylko że nic nie robi się w tym kierunku


Pisane 7.11.1999 roku.
Krzysztof Mnich w wątku "Eksperymenty z paralotnia" w dniu 27.09.1999 napisał:
>W tym roku zebralem sie w sobie i zaczalem wyprobowywac jeden pomysl. Chyba jest dobry.
>Chodzi o to zeby napedzac lodke paralotnia, umieszczona skośnie (ok. 30-45 stopni do poziomu)
>nad pokladem. Zeby to wszystko nie wpadlo do wody, stawiam skrzydlo na 2 masztach od
>desek ustawionych w 'V': jeden stoi pionowo a drugi wystaje za  burte, a przy zwrocie zmiana.

dlugosc:        4.5m .
szerokosc:    2.25m .
zanurzenie:     0.5m .
masa wlasna:  50kg.
powierzchnia skrzydla w rozwinieciu 27mkw.
wys. masztow ~5m +"astrolabium".

Pierwsza oficjalna prezentacja na wodzie odbyła się na imprezie "Jacht dla Ciebie" w porcie Pilawa w dniach 4-5.09.1999r. Dysponuję jedynie ustną informacją z tego wydarzenia przekazaną mi przez Irka Karnickiego który będąc na imprezie podziwiał maleńkie proa pod ogromną paralotnią.  Jeżeli ktoś posiada zdjęcia to proszę o przysłanie, zamieszczę. Wiało wtedy nieźle i do czasu awarii sterów osiągane prędkości były duże.

Powyzsze zdjęcia pochodzą z 15.09.1999. Piękny wrześniowy dzień.  Na zdjęciu pierwszym widać doskonale okucie masztowe - "astrolabium"w które wkłada się dwa maszty od deski. Na zdjęciu drugim Krzysiek z żoną Dorotą usiłują zmusić paralotnię do "odpalenia".  Niestety, żeby paralotnia się wypełniła potrzebny jest wiatr. A wiatru jak na lekarstwo. W porywach  0B  i pływania pod paralotnią nie było.

W dniu 29.09.1999r  zamieściłem na p.r.z  zaproszenie będące odpowiedzią na post Piotra Górala:
>Hmm.. pomysl z paralotnia fajny. chetnie bym zobaczyl..
To przyjedz jutro-czwartek nad Zegrze (port Pilawa) . Rozpoczynamy ok godz.  10-11. Zapraszam wszystkich na jutrzejsze proby.
Próby odbyły sie. A zanosiło sie że pogoda je uniemożliwi. Całą noc i raniutko lało. Koło godziny 8 zaczęło dmuchać, jest wiatr, powinien rozpędzić deszczowe chmury. Oceniam że za godzinę, dwie przestanie padać i po rozmowie telefonicznej z Krzysztofem zapada decyzja, próby dzisiaj przeprowadzimy. Zresztą  została zaproszona grupa p.r.z.  Umawiamy się nad Zegrzem.   Krzysiek z Dorotą ruszają z Łodzi do portu Pilawa,  ja jadę do Zegrza Płn. po Venuskę z silnikiem do asekuracji i dwa maszty od deski.


Słońca brak, ale jest trochę wiatru. Na wodzie okazło sie że jest 2-3B. Maszty już w "astrolabium"

Dorota zajęła miejsce sternika.  Po wyholowaniu z portu, paralotnia odpaliła natychmiast i ruszyli ostro.  Krzysiek operator paralotni a Dorota steruje.


Kurs półwiatr. Kadłuby proa praktycznie nie zostawiają kilwateru. Płyną z bardzo małymi oporami. Widoczny ślad pozostawiają wsporniki sterów.
Kurs, pełny bajdewind.

Katamaraniarze na Zegrzu poczuli sie zaniepokojeni pojawieniem sie łodki która może im "dolać".  Próbowali sie przymierzać. Na połwietrze szybkość była taka  że Venuska pod Tohatsu 8KM wyrźnie zostawała w tyle.

Około godziny 15 zaczęło padać i trzeba bylo pływanie zakończyć. Zresztą wiatr też zaczął siadać. Udany dzień. Szkoda że nie wiało trochę silniej.


Listopad 2000 r.
    Pływania w 1999 r na tak niekonwecjonalnej łódce pozwoliły na zebranie doświadczeń w operowaniu paralotnia oraz wykazały na konieczność pewnych zmian konstrukcyjnych. Najważniejszą było przeniesienie sterów na stewy (dziobowo-rufowe). Dzięki temu można było zlikwidować boczne wsporniki sterów powodujące przy większych prędkościach bardzo duże rozbryzgi wody. Wiosną 2000 r konstruktor i budowniczy proa Krzysiek Mnich wykonał zaplanowane zmiany konstrukcyjne i proa pod paralotnią było gotowe do dalszych prób. Kolejne pływania przynosiły nowe doświadczenia a niektóre miały bardzo dramatyczny przebieg. Była i wywrotka i zaklinowanie się pod mostem w Zegrzu. Ostanie najbardziej udane odbyło sie w sobotę 14 października i wszystkie poniższe zdjęcia pochodzą z tego dnia. Załogę stanowili: Krzysiek Mnich i Paweł Wasilewski. Dzień ten był też ważny z następującego powodu. Proa pod paralotnią wpłynęło po raz pierwszy do portu nie korzystając z żadnego napędu pomocniczego.

Jeszcze w porcie przy taklowaniu. Wyraźnie widać zmiany w konstrukcji sterów. Zniknęły boczne wsporniki. Porównaj z rysunkiem i wczeniejszymi zdjęciami z ubiegłego sezonu. 

Zaraz po wyjciu z portu paralotnia wypełniła sie prawidłowo.
Krzysiek jak zwykle operator paralotni a za sterem grupowicz pl.rec.zeglarstwo,  Paweł Wasilewski.



Zimowy sen Nietoperza 2003-2004


Próby modelowe proa turystycznego

Przeczytaj tez:  Pod parasolem - pięć lat doświadczeń


Jeżeli uważasz że strona może być polecona innym,
kliknij na poniższy baner.

Dziękuję.



,